strona główna

wiersze

biografia

galeria

zapiski

różne

księga gości

kontakt


GDY WIERSZE ME



Gdy me wiersze upadną na szpalty drukarskie
czy ja wstanę podniosę się
z mrocznoblogów lasów pustynnych i marzeń
z ognia który przeniknął w sen

Odwagę i siłę muszę czerpać garściami
z dwóch trzech wielkich dyskotek na rok
co noc to szloch dziwnymi łzami
co noc to w sen na główkę skok

A we śnie trupy ciemność mrok
tak rzadko Ty - jak błyskawica
gdy Ciebie widzę wpadam w szloch
jak rekin w młodych ryb ławicę

Gdy me wiersze upadną na drukarskie palety
czy będę jeszcze ogniem i do Ciebie szedł
gdy DJ` będzie "szczerzył kły znad konsolety"
czy zatańczy raz jeszcze Parkietu Lew

Czy zatańczy jak Sziwa boski nasycony
wojownik co Cię zdobył dla Cię przelał krew
taniec nie-zniszczenia bo w objęciach Twoich
czy go rozerwie własny pusty śmiech

O to nie pytam chociaż pytam - pal to
licho które nie śpisz w bursztynie w mym śnie
daj odwagę by cierpieć i złą miną rano
odgonić to co naprawdę z ł e...
konrad turula